Wprowadzenie
W dobie rozszerzonej rzeczywistości (AR) i sztucznej inteligencji (AGI) granica między tym, co realne, a tym, co wygenerowane, ulega gwałtownemu zatarciu. Współczesna wirtualność to nie tylko technologia, ale przede wszystkim wyzwanie dla naszej fenomenologii – sposobu, w jaki doświadczamy świata. Artykuł analizuje, jak cyfrowe obrazy wpływają na nasze ciało, zaufanie społeczne i tożsamość. Dowiesz się, dlaczego potrzebujemy nowej „higieny trybów” oraz jak standardy techniczne mogą chronić status prawdy w świecie zdominowanym przez deepfake’i.
Leib, Continuum Milgrama i kliniczny obraz hiperwirtualności
U podstaw ludzkiego doświadczenia leży Leib – żywe, czujące i śmiertelne ciało. Różni się ono zasadniczo od awatara, który jest jedynie produktem z cyfrowego katalogu. Podczas gdy ciało urealnia świat poprzez zmysły, awatar służy jako proteza dla wyobraźni. Continuum Milgrama i Kishino porządkuje te technologie, pokazując płynne przejście od czystej percepcji świata realnego, przez rzeczywistość mieszaną (MR), aż po całkowitą wirtualność.
Zjawisko hiperwirtualności niesie jednak ryzyka kliniczne. WHO w klasyfikacji ICD-11 wyróżnia zaburzenie grania, charakteryzujące się utratą kontroli i priorytetyzacją świata cyfrowego nad fizycznym. Kluczowym mechanizmem jest tu „zajęcie pola świadomości”, gdzie wirtualne cele stają się ważniejsze od realnych potrzeb. Terapia wymaga reedukacji trybów percepcji i powrotu do aktywności ucieleśnionych, zakorzenionych w fizycznym „tu i teraz”.
Deepfake, standard C2PA i higiena fenomenologiczna
Rozwój technologii deepfake doprowadził do inflacji zaufania społecznego. Gdy „wszystko może być sfabrykowane”, nasza domyślna pewność percepcyjna eroduje. Odpowiedzią technologiczną jest standard C2PA – system kryptograficznych sygnatur, który pozwala zweryfikować pochodzenie i historię edycji materiałów cyfrowych. To cyfrowa „szczepionka”, przywracająca ontologiczny punkt zaczepienia dla naszych zmysłów.
Sama technologia to jednak za mało. Autor proponuje wprowadzenie higieny fenomenologicznej w ramach „Szkoły Rozróżnień”. Jej celem jest trening rozpoznawania własnych stanów wewnętrznych: czy aktualnie znajdujemy się w trybie percepcji, obrazu, czy fantazji. Równolegle musimy walczyć o strefy percepcji – przestrzenie publiczne wolne od cyfrowego smogu AR. Mamy prawo do „ciszy wizualnej”, chroniącej nas przed behawioralnymi nakładkami i reklamami wplecionymi w krajobraz.
AGI, paradoks transcendencji i człowiek jako płynny kod
Czy AGI może stać się autentycznym „Innym” w sensie etycznym? Fenomenologia sugeruje, że nie. Maszyna nie posiada naturalnej intencjonalności ani ciała, które mogłoby czuć ból. Jej deklaracje są symulacją, a nie przeżyciem. Wirtualność redefiniuje jednak nasze mity i sacrum, oferując transcendencję technologiczną. VR pozwala opuścić ciało w interfejsie, co przypomina religijną obietnicę nieśmiertelności, lecz jest to „sacrum lekkie”, pozbawione ciężaru realnego cierpienia.
W tej nowej ontologii człowiek staje się płynnym kodem – procesem, a nie stałą substancją. Tożsamość staje się konfigurowalna, co rodzi pytanie: kto zarządza tym kodem? Do monitorowania zdrowia w tym świecie służą nowe metryki, jak Inversion Ratio (IR), mierzący stosunek wartościowania irrealności do realności. Co ciekawe, podejście do filtrów AR różni się kulturowo: w Azji są formą uprzejmości, w Skandynawii – manifestacją lęku przed autentycznością.
Podsumowanie
Stoimy u progu epoki „człowieka plastycznego”, w której granica między biologią a algorytmem staje się przezroczysta. Kluczem do przetrwania nie jest ucieczka od technologii, lecz świadome harmonizowanie wszystkich wcieleń – od fizycznego ciała po cyfrowe ślady. Musimy zaimplementować „algorytmy aksjologiczne” oparte na prawdzie i dobru, aby nasza tożsamość nie stała się jedynie produktem subskrypcyjnym. Prawdziwa transcendencja przyszłości to nie porzucenie ciała, lecz sztuka zachowania autentyczności w świecie nieustającej symulacji.